Aktualności

Subskrybuj

Oświadczenie
captcha 

Kilka dni temu prasa - w ślad za użytkownikami Facebooka - ujawniła bulwersujący przypadek dewastacji miejskiego trawnika, dokonanej przez kierowców samochodów zapewniających sobie w ten sposób bezprawny dojazd do ul. Piotrkowskiej. Na opublikowanych zdjęciach widać całkowicie zniszczoną połać trawy na powierzchni kilkudziesięciu metrów kwadratowych

Rekultywacja tego trawnika to niemały koszt, który w całości poniesie miasto. Dla tak dużego obszaru możemy mówić o usłudze wartej setki złotych. Gdy zniszczeniu ulega wiata MPK, a sprawcy zostają złapani, dla wszystkich jest oczywiste, że wandale będą odpowiadać przed sądem za przestępstwo, zaś MPK będzie od nich egzekwować koszty zniszczeń. 

Kiedy ten sam czyn zniszczenia mienia dokonany jest za pomocą samochodu, w dyskusji nad zdarzeniem w ogóle nie wspomina się o odpowiedzialności sprawców. Zniszczony trawnik, popękane od nielegalnego parkowania płyty chodnikowe - tak po prostu musi być i już. 

To swoisty fenomen, który wskazuje, że czyn popełniony za pomocą samochodu (a więc rzeczy setki razy cięższej niż np. młotek) pozostaje w zasadzie bezkarny. A zatem drodzy wandale - jeśli macie ochotę wyżyć się na wiacie przystankowej, po prostu w nią wjedźcie.

Odpowiedzialność i konsekwencje
W związku z tym, że jako podatnicy zamieszkali na terenie Łodzi będziemy finansować rekultywację 
rzeczonego trawnika - a także naprawy setek innych elementów infrastruktury zniszczonych przez samochody, warto przypomnieć władzom Łodzi, że reprezentują mieszkańców gminy. W tym konkretnym przypadku zaś gmina jest pokrzywdzonym w sprawie o zniszczenie mienia. Zgodnie z art. 288 kodeksu karnego, kto cudzą rzecz niszczy, uszkadza lub czyni niezdatną do użytku, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Obecny próg karalności tego czynu jako przestępstwa to 400 zł. W omawianym przypadku wydaje się jak najbardziej spełniony. 

To jeszcze nic. Niezależnie od odpowiedzialności karnej możliwe jest egzekwowanie szkody w mieniu gminy w postępowaniu cywilnej. Zgodnie bowiem z art. 415 kodeksu cywilnego, kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia. Teraz będzie najlepsze: odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną czynem niedozwolonym (czyli choćby wykroczeniem w ruchu drogowym) jest SOLIDARNA.
Co to 
oznacza? Jeśli mamy wielu sprawców, możemy egzekwować całą kwotę odszkodowania od jednego z nich. Nie obchodzi nas to, kto w większym lub mniejszym stopniu przyłożył się do powstania szkody, po prostu korzystamy z przywileju danego poszkodowanemu. 

Zniszczenie trawnika w pasażu Rubinsteina to tylko jeden z setek przypadków agresywnej dewastacji infrastruktury miejskiej przez nielegalne przejazdy bądź parkowanie. Dziesiątki razy większe szkody wyrządzają samochody niszczące nawierzchnie chodników. W wielu przypadkach już kilka tygodni po wartym miliony złotych remoncie można zaobserwować szczątki płyt chodnikowych, nie przystosowanych do znoszenia obecności np. TIRów. 

Warto więc ponowić pytanie ze wstępu: czy miasto respektuje jakiś niewidzialny immunitet osób niszczących wspólne mienie za pomocą samochodu?

Nie jest to sprawa nowa. Zajmowaliśmy się tym kilka razy

  1. "O co chodzi z tymi słupkami" 20 marca 2012 
  2. "Separatory w Łodzi w 3 krokach23 marca 2012

embed video plugin powered by Union Development